11 listopada. Tradycyjnie już w ten dzień nie wybieram się na miasto, wiedząc dobrze, że rozgrywające się w Centrum zadymy popsują mi humor. Zwykle siedzę po prostu w domu, jak w zwykły wolny dzień, co najwyżej wywieszając na balkonie flagę.
W tym roku jednak postanowiłem zrobić coś pozytywnego. Coś dla zabawy. Paweł z bloga Chleby.info nakręcił (chyba nie pierwszy raz) świetną inicjatywę pod tytułem "Farsz Niepodległości". Idea jest prosta: zamiast tłoczyć się w pochodach itp., siedzimy w kuchni. Zamiast odpalać race, zapalamy kuchenki. Zamiast maszerować... faszerujemy. I przypominamy sobie, że słowo "uczta" pochodzi od "uczcić". Przynajmniej tak tę ideę zrozumiałem ja, a sądzę, że inni uczestnicy raczej nie będą mieli do tej interpretacji zastrzeżeń.
Nienawidzę sprzątać i zmywać po kuchennych eksperymentach. Muszę mieć czas i siły, żeby wejść do kuchni w celu gotowania, a nie szybkiego przegryzienia byle czego. Nie zmienia to faktu, że bardzo lubię gotować, szczególnie w towarzystwie, a dzisiejsze święto dało mi rzadką szansę bycia w domu i nie przejmowania się absolutnie pracą. Jak mógłbym nie skorzystać?
Zasadą Farszu Niepodległości jest to, że przygotowywane danie ma być faszerowane. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o akcji, przed oczami stanęła mi pieczona, nadziewana gęś świętomarcińska... a potem szybko skonfrontowałem marzenia z rzeczywistością (oraz Anią) i ustaliliśmy, że będą pierogi albo gołąbki. Z racji kiepskiego wyposażenia kuchni - oraz niskoglutenowej diety Ani - wybraliśmy tę drugą opcję.
Przepisu nie podam, ponieważ głównie improwizowaliśmy, z niewielką pomocą książki Współczesna kuchnia polska Henryka Dębskiego (Wydanie II, Wydawnictwo Interpress, 1985). Farsz zrobiliśmy z gotowanego ryżu i mielonego mięsa wieprzowo-wołowego, doprawionego natką pietruszki, koperkiem, solą i czarnym pieprzem. Sos - z bulionu wołowego z kostki oraz przecieru pomidorowego (nie koncentratu).
![]() |
| Gołąbki po nowodworsku, podejście pierwsze. |
Były to nasze pierwsze, ale na pewno nie ostatnie gołąbki. Pół główki kapusty zostało na jutro - będę tylko musiał dorobić farszu. I tym razem przyhamować z natką pietruszki, bo trochę przeholowaliśmy.
W ramach bonusu - linki do innych uczestników-blogerów, żebyście mogli zobaczyć te wszystkie niesamowite pyszności, które powstały w ramach akcji:
- pyzy Bożeny
- paszteciki z Różowej Kuchni
- gąska luzowana a la Cafe Babilon
- ravioli z ricottą i żółtkiem Pawła i Magdy
- roladki Smacznej Pyzy
- faszerowane cukinie Raven
- muszle faszerowane z Kuchni na Wzgórzu
- udka faszerowane Danusi
- pierogi z Kuchni Nerdów
- naleśniki Doroty
- rogale z dżemem bekonowym Grażyny
- pierogi Karoliny
- pierogi żytnie - Baby do Garów!


